logo

Król Rolf nie żyje

23 lutego 2015

23 lutego 2015r odszedł nasz przyjaciel…..
zostało legowisko zkępkami wyleniałej siersci i straszny smutek.o 17
nikt nie zaszczekał,nie zawołał,to mojapora na spacer…..
zgadzał sie z biednymi słabymi tymczasami,przygarniał psiaki do
stada.tymczasy odchodziły,a on z naszymi 2suniami krolował
13,5miesiąca u nas…
mielismy nadzieję,ze doczeka wiosny,ze słoneczko bedzie dla niego
łaskawe,ale jednak nie….
na jesien był piekny,wielki,40 kg,pełno puchu,siersc lsniąca,i
przepiekny ogon…
teraz odchodził przygarbiały staruszek,zmeczony zyciem,robiący juz z
trudem 2kilkumnutowe spacerki dziennie,niezmiennie o 6 i 17
godzinie,wyglądał z musu koło południa na działkę,niezadowolony,ze
przerywam mu sen.
odszedł i jest duzo płaczu.ze chociarz do wiosny mogł doczekac z
nami,a potem jeszcze troche….
ale nie załujemy ani chwili,od 6 stycznia 14 roku,kiedy przytulilismy
go pierwszy raz.
mieszkał z nami w domu.miał swoj rozkład dnia,swoje prawa,swoje
obowiazki.bardzo nas pokochal,a myjego,
ten smutek nie powstrzyma nas od pokochiwania staruszków.widzielismy
ze warunki sąu was w schronisku dobre,ale kazdy staruszek powinien
miec swojego osobistego człowieka dla siebie tylko,,,
nie poprzestaniemy.często rozstajemy sie z tymczasami,bo opiekujemy
sie bardzo biedusnymi
ale odejscie Rolfa boli wyjątkowo….
jeszcze niedawno wzbudzał zachwyt w przechodniach,dumny,piękny,a im
był biedniejszy,schorowany to bardziej go kochalismy,,,
zrobilismy wszystko co moglismy,niestety na starosc nie ma lekarstwa.
dziekujemy za ROLFA.za ten wspaniały rok
Czy pamietają państwo Rolfa,brązowego,14 letniego lwa?

adoptowałm go 6 stycznia 2014 roku.

Jeszcze jestesmy razem,truchta minimalny spacerek,utrzymuje czystość,choć juz przechodziliśmy kilka kryzysów. Ma bardzo słabe nogi tylne.

Dostaje codziennie na te biedne nogi tabletki,niedawno miał ekg robione,serce jak dzwon.

ciezko dyszy,spacerując,to chyba tak po tej kenelowej chorobie,lepiej mu jest na suchym mrozie,niz jak nizowa wilgotna pogoda jest.

pare dni temu juz placz wielki był,bo tak upadł na nogi,ze na krociutkin spacerku ze 20 razy sie przewracał,myslałam ze to juz koniec.
wetka dała mu seriezastrzykow,w tym steryd.

nazwała to ostatnią szansą.

i pozbierał sie dziadziuś.dzis dzielnie utruchtał 1/3swojego rannego spacerku,obszczekał sunie sąsiadki,pomachał im ogonem,i dumny potruchtał na sniadanie.

wiem ze to juz dni ostatnie,cichą nadzieją mamy ze doczeka wiosny,choć to wątpliwe.mieszka w cieplutku,ale zima to zawsze ciezki czas dla staruszków.

dokładamy wszelkich staran,zeby mogł godnie żyć,nie cierpiec,pokochał nas przez ten rok bardzo,i bardzo u nas sie zrobił wiekszy,wesoły,miał 40 kg.piekne futro,

teraz niknie w oczach,zostaje z niego tylko ta ogromna głowa,silne przednie łapy,tylne nozki i zadek mu obchudły bardzo.ale ciagle cieszy sie zyciem,wymaga co mu sie nalezy głosnym szczekaniem,spacery punktualne,micha punktualna….kochanie i głaskanie przy i po jedzeniu.

Poswiecam mu coraz wiecej czasu,bardzo mu to odpowiada.wiem,ze to juz niewiele nam zostało.i chcemy to dobrze wykorzystać.

chciałam panstwu bardzo podziekować,ze nie uspiliscie go,starego niedzwiedzia,kiedy został sam na swiecie.moze sobie jeszcze dobrze pożyć trochę.adoptowac staruszka to piękna sprawa.pomoc mu dożyć to życie…

jest nam strasznie zal,i wszystkim o nim piszę,wielu ludzi go zna,jest ozdobą  tutaj u nas.jeszcze jesienią,kiedy spacery były dłuższe,ludzie sie nim zachwycali…zetaki piękny,spokojny pies,nie zdając sobie nawet sprawy ze to juz taki staruszek.zgodliwy i wdzieczny zawsze…

ostatnio u nas w cieszynie dostał sie do schronu pozucony,stary mix bernardyn,historii takich wiele.nie chodził prawie,w schronie wet postawił go na nogi,ale niestety,umarł..po paru dniach.tyle chorob na raz…

Rolf ma wiecej szczescia.kiedy go wzielismy,chodziłam z nim na spacery i połakałam nad nim ze nie dozyje wiosny,,,,,moze teraz dożyje znowu…ciągle ta cicha nadzieja.ale wiem,ze swoje przezył,i juz pora sie zbliza odejsc.dziekujemy  Wam za ROLFA.naszego przyjaciela lwa.Rolf

Comments are closed.