logo

Kuba poleca ADOPCJE innym

19 września 2017

2 sierpnia 2017 roku wzięliśmy do siebie 2 letniego kota o imieniu Kuba (był w schronisku 5 dni). Kilka dni wcześniej odszedł od nas nasz ukochany kot Fredzio (20 letni), wiedzieliśmy więc jak to jest mieć kota, ale Kuby przecież nie znaliśmy.. choć jak poznałam Kubę, wiedziałam, że to kot jakiego szukamy, dla moich dzieci.
Przyznam, że myślałam najpierw o kotce  MELI nr 4139….7 letnią…jest taka kochana jak Kuba. Przybiegła, miauczała, dawała brzuszek do głaskania…wołała weź mnie weź mnie…cudna cudna….już miałam ją wziąć ale…poznałam historię Kuby… Może ktoś wziąłby Melcię..? Gdybym mogła wziąć dwa koty…wzięłabym i Melcię…ech…ale nie mogę…

Kuba nadal nazywa się Kuba, gdyż reaguje na swoje imię jak piesekJ i bardzo jest do niego przywiązany i bardzo do niego pasuje. Żadne tam kicianie nic nie daje, zawołam Kuba a On pędzi z zadartym ogonkiem. Z pewną nieśmiałością przywieźliśmy kotka do naszego domu, bojąc się by go nie wystraszyć (mamy dwie córeczki 7 i 10 lat), a Kuba wszedł do ganku jak do siebie. Mruczał, ocierał się i był spokojny. Gdy poznawał nowe zakątki co kilka chwil wracał do nas by go pogłaskać, jakby chciał się upewnić, że wszystko nadal jest dobrze i jesteśmy. Odwiedzający nas znajomi byli zaskoczeni, bo już w pierwszym dniu nieśmiało go oglądali a Kuba śmiało witał wszystkich, dawał się głaskać, nie przeszkadzał mu zapach innego kotka.  Od samego początku poczuł się u nas jak w swoim domu, przez pierwsze dwa dni więcej chodził niż spał, bo przecież musiał znaleźć swoje ulubione miejsca,  ale nie był wystraszony, wyglądał przez okna. Po tym kotku widać, że choć jego historia jest smutna, bo w końcu musiał być oddany do schroniska z powodu przykrych ludzkich losów, to widać, że był kochany,  dlatego my mamy z niego taką pociechę. Kuba uwielbia być głaskany, robi takie śmieszne stójki czyli staje na tylnych łapkach by dosięgnąć do dłoni, moja córeczka powiedziała: mamusiu wróciłam do domu, Kuba był taki wytęskniony . Głaskałam go prawą ręką potem lewą a jemu nie było dość a mnie już bolały rączki.
Kuba ma nową pasję…mamy ogródek, odkąd wyszedł pierwszy raz na dwór oszalał na punkcie wolności. Kocha być na dworze. Nawet gdy pada deszcz  on spaceruje z zdartym ogonem jak z parasolem, zawołany przybiega do domu, pokręci się chwilkę i z powrotem do wyjścia. A jak go lekceważymy to spryciarz skacze na klamkę- bo Kuba umie otwierać drzwiJ Jest zachłyśnięty wolnością. A gdy wróci pada i zasypia. Ostatnio włóczy się po nocach. A widzieliśmy jak na początku grzecznie chodził na smyczy, jak dziwnie chodził po trawie, pierwszy raz nieporadnie właził na drzewo na dach garażu, jak zaczepiał kota sąsiadów, jak zdziwiony wąchał jeża, który pożerał jego wątróbkę z miseczki. No mówię Wam ubaw po pachy. Blisko nas mieszka moja rodzina, Kuba chodzi do nich jakby nigdy nic, na górę, na dół, wszędzie czuje się jak u siebie. Rodzina zadziwia się jaki on miły i kochany i ze da się pogłaskać i wziąć na ręce.

Choć to dziwnie zabrzmi, to powiem z serca:
dziękuję Wam bardzo, którzyście wcześniej dali Kubie tyle miłości, bo mamy najwspanialszego kota, Kuba w dobry sposób zapełnił pustkę po naszym ukochanym Fredku. Nie płaczcie po nim bo trafił do kochanego domu, gdzie jest kochany od pierwszego wejrzenia no i w wolności przemierza okolicę co kocha nade wszystkoJ I może właśnie pielęgnowaliście go dla nasJ

Dziękuję też Pani, która zajmuje się psami, a opowiedziała mi o Kubie.

Dziękuję też Pani Kierownik schroniska, za to, że zaufała mi i oddała nam Kubę, choć nasza sytuacja wakacyjna trochę komplikowała adopcję.

Z serca pozdrawiam, W.

Kotki i pieski czekają na Was kochani czytający…

Comments are closed.