logo

Luna „adoptując jednego psa – zmieniam świat”

28 marca 2019

Minął rok od czasu kiedy adoptowaliśmy Lunę . Początki były trudne, zarówno dla nas jak i dla niej. Czuła się zagubiona niczym dziecko w nowej szkole, w innym kraju. Nie wiedziała czego się od niej oczekuje, co się mów i jak ona ma się zachować. Co je wolno a co nie. I tak do tego podchodziliśmy. Nie zmieniło to jednak faktu, że my mieliśmy już jednego psa i byliśmy przyzwyczajeni, że on zna zasady i komendy. Więc w pewnym sensie ta nowa sytuacja też był trudna i dla nas. Uczyliśmy się wzajemnie. My uczyliśmy Lunę, że nie każdy człowiek jest zły, że pasek jest do spodni nie do bicia, że patyczki są do zabawy…. Musieliśmy wykazać się ogromną cierpliwością i wrażliwością, obserwowaliśmy jej zachowania i uczyliśmy się jej reakcji. Często uciekała przeskakując 1,5 m płot w zasadzie bez powodu-bo ktoś zabił muchę klapką. I na takie różne nieprzewidziane zachowania trzeba było się nastawić. Ona z kolei uczyła nas cierpliwości, patrzenia na świat zwierząt innymi oczyma, pokazała psi język, kiedy jest zestresowana i jak unika konfliktów. W rezultacie po roku staliśmy się najlepszymi, nierozłącznymi przyjaciółmi. Z psiaka który bał się panicznie WSZYSTKIEGO, siusiał pod siebie ze strachu , ciągle chodził z podkulonym ogonkiem nie wspominając już o jakiejkolwiek zabawie dziś mamy wesołą psinę wciąż machającą ogonkiem która nie opuszcza mnie na krok. Skorą do zabawy, chodzącą przy nodze bez smyczy, pluszową przytulankę która za głaskanie zrobi wszystko. Dziś już wie co jej wolno a co nie. Zna komendy siad, leżeć, zostań, fuj, daj łapę, pies zdechł, aport, hop, szukaj i wiele innych a na pytanie „kto jest rudy” podnosi łapkę do góry. Ona bardzo chętnie się uczy i zawsze stara się być najlepsza. Jej resocjalizacja to nasz ogromny sukces i radość nie do opisania. Kiedy widzi się szczęście w tych wymownych psich oczach, kiedy jej psie minki pokazują chcę się bawić, kiedy wykorzystuje sztuczki żeby ja pogłaskać i prosić tak słodko, nie jesteśmy w stanie się jej oprzeć. Wypełnia nasz czas i jest najwspanialszym psem świata. Bardzo ją kochamy.

Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na kolejnego psa będzie on na pewno ze schroniska. Co prawda adoptując jednego psa całego świata nie zmienię, ale mogę zmienić cały świat jednemu psu. A to już warto.

I w tym miejscu chciałabym zaapelować do ludzi którzy adoptują zwierzęta ze schroniska. Początki bywają trudne, ale nie poddawajcie się. Odrobina cierpliwości i zrozumienia pozwoli zyskać przyjaciela. Miłość psa ze schroniska jest bowiem inna. Dla niego człowiek oferujący nowy dom jest często wybawcą i dlatego też jest najważniejszy.

Pozdrawiam serdecznie

Comments are closed.