logo

Sonia jest kochana

15 grudnia 2015

Rzeczywiście dawno nie pisałam co słychać u nas. Może dlatego , że nie ma powodu do zmarwień. Sonia jest ukochanym przez wszystkich członków rodziny ( tych czworonożnych i pierzastych też ) psem . Nie mam słów , żeby opisać jak wielkie szczęście daje przede wszystkim mnie . Jest ukochana. Spokojna , zrównoważona, posłuszna , na spacerach przyjazna wobec innych psów i ludzi , nie wyleguje się w łóżku , nie żebra jak robię jedzenie ( czasami jak już ja  zjem dostaje w nagrodzę jakiś lepszy smakołyk , ostatnio nawe dostaje kostki do pogryzienia ale generalnie karmię ją karmą suchą , do której dodaję mięsko )  , zna już doskonale wszystkie miejsca gdzie chodzimy na spacery , przyzwyczajona do nich i do trybu życia jaki obydwie prowadzimy . Rano spacerek krótki do parku ( bo do pracy trza szybko jechać ) . Po południu spacerek dłuższy – mamy swoje ulubione miejsca gdzie możemy sobie pobiegać , poniuchać i pobawić się z innymi psami . Wieczorem wychodzimy dość późno i na krótko ale to też jest przynajmniej 15 min spacer. Sonia zdobyła sympatię nawet w pobliskich osiedlowych sklepikach 🙂 W sobotę rano wychodzimy na spacer połączony z zakupami. Jak robię zakupy w sklepie przywiązuję ją np. do barierki a ona cierpliwie czeka na mnie . W nagrodę od pań prowadzących sklepiki dostaje a to ciasteczko , a to plasterek wędliny .

A o tym jak Sonia jest kochana może świadczyć ten fakt. Na początku października pojechałam na wekend w góry . Właściwie było to takie spotkanie koleżeńskie ludzi z całej Polski grających w brydża. Ponieważ nie chciałam zostawić Soni w domu na trzy dni wzięłam ją ze sobą . Kolega prowadzący ośrodek zakwaterował mnie w takim domku samą z psem . Początkowo nie chciałam narzucać innym uczestnikom zjazdu konieczności obcowania z psem ale po wieczornym spacerze przyprowadziłam ją na chwilę do głównego ośrodka . Sonia podbiła serca wszystkich kolegów i koleżanek . Nie miałam problemu z wychodzeniem z nią na spacery ( właściwie to koledzy z nią wychodzili) a oprócz momentu gdy graliśmy turniej i jedliśmy posiłki Sonia cały czas przebywała z nami. Była taka kochana , grzeczna , każdego to liznęła po ręce , to dała buzi :)) Od tej pory mam przykazane brać ją na wszystkie nasze zjazdy.

Wyjeżdżając na urlop zostawiłam Sonie u mojej córki we Wrocławiu na dwa tygodnie . Tak się do Kasi przywiązała , że teraz jak Kasia przyjeżdza z chłopakiem to radości nie ma końca . Chyba muszę nagrać jak ona cieszy się Kasią i jej chłopakiem .

Cóż więcej pisać . Mam tylko nadzieję , że ja daję Soni tyle szczęścia ile ona daje mnie .

Na koniec przesyłam parę zdjęć . Zdjęcia przeważnie robione w domu , jakoś tak nie brałam komórki na spacery i Sonia nie ma zdjęć z pleneru.

Pozdrawiam serdecznie życząc jednoczęśnie dla Pani i całej załogi zdrowych, wesołych świąt a dla zwierzaczków ze schoniska jak najszybszego znalezienia prawdziwego domu

Sonia pozdrawia

Sonia jest kochana

Comments are closed.